reklama
168. Sindbad: Legenda siedmiu mórz, reż. Tim Johnson, Patrick Gilmore

168. Sindbad: Legenda siedmiu mórz, reż. Tim Johnson, Patrick Gilmore

Oryginalny tytuł: Sindbad: Legend of Seven SeasReżyseria: Tim Johnson, Patrick GilmoreScenariusz: John LoganMuzyka: Stephen Barton, Harry Gregson- WilliamsKraj: USAGatunek: Animacja, Przygodowy, BaśńPremiera światowa: 02 lipca 2003Premiera polska: 22 sierpnia 2003Obsada: Brad Pitt, Catherine Zeta-Jones, Joseph Fiennes, Michelle Pfeiffer, Dennis Haysbert, Adriano Gianinni

  Sindbad jest złodziejem kochającym morze. Pewnego dnia próbuje okraśćdrivelan ефект

pewien statek z Księgi Pokoju. Niestety na jego drodze staje jego dawnyvaricofix ára

przyjaciel, Proteus, który nie dopuszcza do tego. Na dodatek pojawia sięxtrasize سعر

morski potwór, który porywa Sindbada pod wodę. Tam łapie go Eris, któraling fluent prijs

składa mu bardzo kuszącą propozycję. Sindbad przyjmuje ją i stara siędrivelan

wykraść Księgę. Jednak Eris przewidziała, że Sindbad zmieni zdaniefat killer

dlatego sama ją ukradła. Niestety zrobiła to pod postacią Sindbada i

teraz jego życie jest zagrożone. Jednak jego przyjaciel Proteus wierzy

swojemu przyjacielowi i daje mu szansę przywiezienia księgi z powrotem.

To jednak nie będzie takie łatwe, ponieważ, żeby odzyskać Księgę Sindbad

i jego załoga oraz Marina dziewczyna Proteusa muszą dostać się do

Tartarusu, a podróż wcale nie będzie taka łatwa na jaką się wydaje.    Uwielbiam bajki z Disneya. Są zabawne, są pełne przygody oraz są po prostu piękne pod względem wizualnym.Jedyne

co wyróżniało tą bajkę od innych bajek Disneya było to, że nie było

tutaj żadnych piosenek :D i to było bardzo dobre według mnie :) bo

czasami to te piosenki mnie dobijają.     Bajka jest bardzo ciekawa.

Już samo pojawienie się Eris było czymś niezwykłym. Tak myślałam, że to

ona... Bogini Chaosu :) po prostu imponujące :) wyraźnie podobał jej

się Sindbad co zawsze podkreślała stwierdzeniem "On jest taki słodki..."

Rozwalało mnie to :D oczywiście zawsze była dalsza część "... ale

strasznie naiwny" lub "... ale nie aż tak słodki".    Podobało mi

się poświęcenie w tej bajce. Tzn. chodzi mi dokładnie o ten układ, że

jeżeli Sindbad mówi prawdę w związku z Eris to pojedzie do Tartarusa i

odzyska Księgę, jeżeli nie wróci w ciągu 10 dni to Proteus zostanie

stracony, a jeżeli wróci, ale bez księgi to stracony zostanie Sindbad.

Oczywiście to rozwiązanie zaproponował nikt inny jak sam przyjaciel

Sindbada, Proteus.     Jak to zawsze bywa w bajkach Disneya jest

kilka prześmiesznych motywów. Mnie osobiście rozbrajał pies Sindbada,

Spike. Ślinił się po prostu niesamowicie :D a jak była akcja, że już

popłynęli w to morze i wylądowali na wyspie, która okazała się być

gigantyczną rybą i ta ryba otworzyła oko, do którego wpadł Rat, to

właśnie pies Spike wskoczył sobie do tego oka, żeby polizać i dowiedzieć

się jak smakuje :D no ja osobiście miałam taki ubaw z tej sceny, że aż

szok :D    Bardzo często w bajkach wykorzystywana jest grafika

komputerowa, a to, żeby bardziej ożywić niektóre postaci, a  w tym

wypadku niezwykłe morskie stworzenia. Najbardziej efektownym według mnie

stworzeniem była ta kałamarnico-krabowa rybka, która zaatakowała statek

z Księgą Pokoju :) była chyba najfajniejsza, ale również śnieżny ptak

przypadł mi do gustu. Niestety w takich wypadkach zazwyczaj widać, że to

zrobione jest komputerowo, tutaj też niestety, ale to mało istotne :)

Co mi się jeszcze podobało? Oczywiście sama Eris według mnie była piękna

:) ech szkoda, że ja tak nie umiem rysować, no i w dodatku podobał mi

się motyw w Tartarusie. Te przechylające się wydmy piasku ujawniające

marmurowych żołnierzy, różne budynki itp. Wyglądało to bardzo

interesująco, a mnie osobiście zaparło dech w piersi a w szczególności w

momencie, w którym na te wydmy spadły stworzenia, że tak powiem

konstelacji gwiazd :) Piękne...    Na uwagę zasługuje również wątek

miłosny :) pogmatwanie z poplątaniem. Proteusz- Marina, Marina- Sindbad.

To było oczywiste jak to wszystko się skończy albo właściwie to, że coś

się rozwinie między Sindbadem a Mariną, a to wszystko przez to, że

wpakowała się na ten statek.     Zakończenie jest oczywiście

zaskakujące, bo... hm.. no właśnie wydaje się, że to już koniec, że

wszystko stracone a tutaj dzieje się coś niespodziewanego i od razu

uśmiech na twarzy u mnie hihi :D:D więc jak to bywa na bajki w

szczególności te Disneyowskie wszystko kończy się happy endem :)   

Co do obsady to nie mogę powiedzieć zbyt wiele, bo mogliśmy tylko

usłyszeć różne gwiazdy, ja osobiście oglądałam bajkę w oryginalnej

wersji językowej i według mnie to dobrze, bo niekiedy dubbingi psują

cały efekt bajki, a niekiedy... wręcz poprawiają.     Moją ulubioną

postacią był zdecydowanie pies Spike :D który był naprawdę wiernym

pieskiem i w dodatku bardzo mądrym, nie to co mój. Do mojego powie się,

żeby dał łapę, a on myśli, że na niego krzyczysz i skula się. Ech... no

ale cóż. Drugą moją ulubioną postacią była Eris :) nie wiem czemu

gustuję w takich czarnych charakterach, ale naprawdę chyba najbardziej

podobała mi się z ludzkich postaci, no dobra może nie do końca ludzkich

:D Prześmieszną postacią był również Rat, który siedział na tej.. yy..

bocianie gniazdo to się nazywa? na czubku masztu na statku :D chyba tak

ale mniejsza o szczegóły. Był prześmieszny a już najbardziej mnie

rozwalało jak wielbił całą tą Marinę :) hehe :D    Ogólnie bajka

bardzo mi się podobała :) Kocham bajki Disney`a, nie ma nic lepszego niż

dobra bajka :) kurde mam 20 lat a dalej kocham oglądać bajki :) jak

będę miała własne dzieci to kupię sobie wideo i wszystkie bajki na

kasetach, no ewentualnie na DVD jak będzie mnie stać :D hehe :D

Podsumowanie MAJA !

Podsumowanie MAJA !

Maj był dla mnie ciężkim miesiącem, dużo pracy i dużo obowiązków zwaliło się w jeden moment...

Najpopularniejsze
Włosy w styczniu

Włosy w styczniu

I stało się… Pierwszy miesiąc nowego roku mamy już prawie za sobą. Niewiarygodne, jak...